Zostań Newtonem. Transkrypcja i historia.

Dlaczego epidemia nie przyczynia się do rewolucji naukowej . Transkrypcja i historia podcastu Mind Tell Me “Zostań Newtonem”
LEGO ludzik Mind Tell Me na płycie we wnętrzu komputera. Wnętrze podcastu Mind Tell Me

ZOSTAŃ NEWTONEM

Czy łatwo zostać Newtonem oraz jak epidemia stworzyła Mind Tell Me.

Wielogodzinne przebywanie sam na sam z Internetem szkodzi.

Czasem pomaga zmiana języka. Ale nie zawsze. Tego też próbowałam. Całkiem możliwe, że istnieją jednostki, które w ten sposób nabywają nowych zdolności widzenia rzeczy niewidzialnych. Mi zostają przewijane po wielokroć puste słowa. Dlatego omijam marną politykę. Martwię się o zdrowie neuronów, mogłyby się spalić. Rejony, które odwiedzam, także mają swoją czarną stronę. To właśnie w niej upatruję rodowodu przeklętego: jest epidemia – zostań Newtonem.

Przed epidemią było spokojniej.

Obecnie nawet na ostatnie enklawy wolnomyślicielstwa i abstrakcyjnej degrengolady rzucili się specjaliści od samorozwoju. Zaszczepiają swojego bakcyla nawet w najbardziej niewinnych kwestiach, jak instrukcje domowych sposobów na skompletowanie zestawu małego chemika. Nie mówiąc już o bardziej popularnych imprezowniach tego typu.

Z jednej strony nic dziwnego. Szkolenia z żywym człowiekiem nie są nikomu do niczego potrzebne. Od dawna przypuszczałam, że szkoleniowcy to ekspansywny i lekko agresywny naród. Maskują się dobrze za tymi swoimi zbyt szczerymi uśmiechami, ale jeśli gdzieś się na nich natykam, to staram się wyciszać wizje.

Jakiejkolwiek jednak proweniencji jest pomysł zostania Newtonem, nie miał służyć złym celom.

Przy okazji, dobrze pamiętam, że jeszcze jakiś czas temu mnie to nawet rozbawiło. Do czasu. Po dwóch tygodniach cierpliwości czara się przelała. Każdy jutubowy kanalarz natychmiast tracił moją sympatię, kiedy to powiedział. Zaczęłam wycofywać subskrypcje, opuszczać śledzenie wydarzeń i profili. Tydzień później zrezygnowałam całkowicie z portali społecznościowych. Pozostały mi tylko strony internetowe, na których zapobiegliwy administrator wyłączył możliwość dodawania komentarzy. Albo te kompletnie zapomniane, które powiewają zbyt małą dawką paranoi.

Tydzień, kiedy potrafiłam wyrecytować wszystkie kwietniowe premiery Netflixa i HBO stał się przełomowym.

Postanowiłam wyjaśnić zdeprawowanemu umysłowo narodowi, dlaczego według Thomasa Kuhna to wszystko jest nie tak. A, że naród czytać nie lubi, to powstał podcast.

przekierowanie do podcastu Mind Tell Me "Zostań Newtonem", na zdjęciu LEGO ludzik Mind Tell Me oparty o radio
TELEPORT DO PODCASTU MIND TELL ME “ZOSTAŃ NEWTONEM”. ABY UŻYĆ, PACNIJ LEGO LUDKA.

TRANSKRYPCJA PODCASTU MIND TELL ME “ZOSTAŃ NEWTONEM”

PLUSY ZOSTANIA NEWTONEM

Podobno mamy niepowtarzalną okazję. Tak ostatnio słyszałam. Że jest okazja. Można zostać Newtonem!

Jest w tym potencjał. I to potężny. Porzuć matematykę. Czytaj Biblię. Pokłóć się z każdym, kto stanowi Twoją faktyczną i domniemaną konkurencję. Jeśli możesz, kradnij cudze prace. Jeśli się zorientuje, używaj argumentów z własnego autorytetu. To wystarczająco oczywiste, że Newtonowi wolno więcej. I bądź dziwakiem. Zainteresuj się… kuglarstwem! Wykorzystuj ludzką naiwność i żądze pieniądza. I to by było na tyle. Z rzeczy, do których wszyscy jesteśmy zdolni.

Do każdej z tych porad można dodać przypis, z potwierdzeniem identycznego działania w przypadku sir Izaaka Newtona. Nie zgadza się tylko ta matma. Ona jest przede wszystkim na Twój użytek. Newton zdecydowanie umiał w matmę. Jeśli go przeskoczysz, to może być za mało. Nie mówimy o sławie równego gościu z kanału popularnonaukowego, ani o lasce, która bajkowym głosem opowiada dziwne rzeczy. Ich sława przeminie, nim ty skończysz studia. Tymczasem mamy 2020 rok, a Newton zmarł w 1727 roku. Facet zrobił na tyle potężną karierę, że nadal go pamiętamy. Nawoływanie do bycia Newtonem musi oznaczać coś większego. I musiał to wymyślić człowiek mądry. Nie-mądry nie wiedziałby, co robił Newton w trakcie epidemii. Problem w tym, czy wiedział, co to jest nauka.

JAKIE SĄ TRUDNOŚCI W ZOSTANIU NEWTONEM

Dziwi cię ta matma? Czyli jesteś z tych mądrych. Ale jednocześnie może to oznaczać, że nie zostaniesz Newtonem. Żeby bowiem coś porzucić, najpierw trzeba to mieć.

Kolejna kwestia, że dzisiejsza matma i matma z czasów Newtona, a także Leibniza, to odrobinę inny poziom. Jakkolwiek nie jest, rachunek różniczkowy należałoby znać, tak na wejście. I kolejna sprawa. Mieliśmy po drodze Einsteina. I trochę geometrii nieeuklidesowej. Wystarczająco odstręczające? Spokojnie, mamy komputery. One to w to wszystko potrafią. Tak się miało stać. Komputery mają być dobre z matmy. My powinniśmy, ale przede wszystkim, powinniśmy umieć nad nimi panować. Czyli i tak nas matma dopadnie…

Dzięki niej byliśmy na Księżycu i zebraliśmy tam trochę czaderskich kamieni. Widzieliśmy telewizję satelitarną (niektórych rzeczy nie da się już “od-zobaczyć”). A nasza epidemia to popierdółka w porównaniu z tym, co zatrzymało Newtona na dwa lata w domu.

CZASY NEWTONA, A WSPÓŁCZESNOŚĆ

Nie chodzi tutaj o licytację, która epidemia była bardziej spektakularna, czy kto ma gorzej : my dziś, czy Newton 250 lat temu. Zasadniczo to my jesteśmy na wygranej pozycji. Między innymi dzięki Newtonowi. Nasza izolacja nawet przez dwa lata, nie oznacza, że jesteśmy odcięci od wymiany myśli. Gorzej. Akurat przez to, że myśli możemy wymieniać zbyt swobodnie, bardzo często okazuje się, że nie mamy czego wymieniać.

Czy wolelibyśmy żyć w czasach Newtona? Nie sądzę. W osiemnastym wieku trudniej było przedostać się z Chin do Anglii, także wirusom. Kiedy jednak już im się udało, przeżywali najsilniejsi. Czyli najbogatsi. Mydło w osiemnastowiecznej Anglii było obarczone czymś takim jak podatek od luksusu. Tylko nielicznych było na nie stać. Na skutek aktualnej epidemii przeżyłaby tylko naprawdę niewielka grupa społeczna. Respiratory bywają sprzętem deficytowymi. Wymagamy jednak od personelu medycznego czegoś tak abstrakcyjnego dla osiemnastowiecznego Anglika, jak etyka zawodowa. Ona zabrania zastanawiania się, czy chory jest szefem korporacji, czy bezdomnym. Cywilizacja, witamy na tym poziomie.

PLAN DZIAŁANIA ORAZ PERSPEKTYWY NA ZOSTANIE NEWTONEM

Ale, wracając do naszego nowego, małego życiowego celu. Statystycznie mamy większe szanse na przeżycie epidemii, niż miał Newton. Jest dobrze. Trochę ta matma będzie niewygodna. Ale z nudów, można naprawdę wiele.

Tylko co dalej? I dlaczego musimy ją znać, a jednocześnie zarzucić? I czy to wystarczy? I jaki to w ogóle ma sens? Próbować zawsze warto. Cała reszta, jest odrobinę wróżeniem z fusów. Przynajmniej mniej magicznym, niż konsekwencje nieprzemyślanego pustosłowia: jest epidemia – zostań Newtonem!

Wszystko bowiem zależy od czegoś większego, na co nie mamy wpływu. Możemy być bardziej przebojowi i bystrzejsi, niż Newton. Możemy być lepsi w matmę. Pewnie jesteśmy. Żyjemy 200 lat później. Mamy postęp, a nie regres. Ale to i tak może nic nie dać. Tylko dlatego, że nie będziemy w odpowiednim miejscu i czasie. Mówiąc w dość obrzydliwym skrócie. Dokonamy rzeczy wielkich, o ile rzeczy wielkie będą nas potrzebować.

JAK TO SIĘ DZIEJE, ŻE POTRZEBNY JEST NEWTON

Przepisem na czasy dla Newtonów nie jest epidemia, tylko stan nauki. To nauka wygrywa epidemię, zawsze będzie na wierzchu. Dlatego chcemy ją mieć i chcemy, żeby się rozwijała. Bywają jednak sytuacje, kiedy jej stan próbuje przystopować nam rozwój. Pozornie. Zazwyczaj do tego nie dopuszczamy. Jeśli gdzieś nie starcza nam wiedzy, umiejętności, czy narzędzi, przerzucamy się na coś podobnego. Odbywa się to na zasadzie: “w drodze do Słońca spłoniemy? To może jakaś planeta?” Aż w końcu mamy wszystko, co trzeba, żeby kopnąć w zadek takiego Galileusza, Newtona, czy Einsteina. I powołać nową gwiazdę. Której upadek także jest tylko kwestią czasu. Ale pomiędzy, będziemy robić wszystko, żeby lśniła jasno na firmamencie. Nawet, jak już się zdyskredytuje. To naprawdę sława przez duże S.

To dzięki niej Newton nadal jest odrobinę nietykalny. Zasadniczo, im niższej jakości źródło, tym będzie mniej skłonne do zmiany zdania na jego temat. I bardzo skłonne do fałszywych nadinterpretacji. Wiecie co taka Wikipedia pisze o Izaaku Newtonie? Pewnie nie, przecież wszyscy wiemy kim był Newton. Wikipedia jest świetna. Nie jest portalem plotkarskim i informacje w niej zawarte łatwo sprawdzić. Ale należy je sprawdzać. I nigdy nie zapominać, że korzystamy z encyklopedii, a ona stanowi pewne uogólnienie.

KONKRETY, CZYLI NA CZYM POLEGA SŁAWA NEWTONA

O Newtonie w Wikipedii znajdziemy między innymi coś takiego: “jego rozważania doprowadziły do rewolucji naukowej i powszechnego przyjęcia teorii heliocentryzmu”. Ciekawa sprawa. Wszystko byłoby spoko, gdyby w jednym zdaniu nie było informacji o rewolucji, a jednocześnie potwierdzenia teorii, która funkcjonowała w dziejach myśli ludzkiej od III wieku przed naszą erą. I będącą naprawdę na topie wśród naukowców XVII wieku. Taka to trochę, żadna rewolucja. Czyżby diabeł tkwił w terminie rewolucji naukowej? Jak najbardziej. Z tym, że po takiej rewolucji ruiną mogą być już tylko nasze ambicje. Bowiem rewolucja naukowa to przeciwieństwo rewolucji rozumianej w sensie potocznym. Jest bardzo chodliwe. I należy to wybaczać. Gumy do żucia miewają bardziej przesadzone hasła reklamowe. Tymczasem hasło rewolucji naukowej, to czasami jedyna chodliwa rzecz w fizyce teoretycznej. Niemniej jest przekłamaniem.

Nauka lubi rewolucję, niczym konserwa otwieracz. Robi wszystko, żeby do niej nie dopuścić. Jakim więc cudem Newton to jej zrobił? Zdecydowanie mając na celu coś przeciwnego. Budując, a nie burząc, jak wskazywałby termin rewolucji.

Żeby było większe pomieszanie z poplątaniem czasem mówimy, że Newton odkrył grawitację, czy ruch jednostajnie przyspieszony. Wszystko się zmienia, jeśli powiemy, że nazwał te zjawiska, a tym samym umożliwił ich wykorzystywanie. Newton był ekstremalnie wierzącym chrześcijaninem, dałby po nosie krucyfiksem każdemu, kto sugerowałby herezję porównywalną z tym, że człowiek stworzył cokolwiek w przyrodzie. Newton nie zmienił nam świata. Umożliwił nam inne o nim myślenie. Z Galileuszem na głowie nie mielibyśmy przemysłu, nie byłoby samochodu, miksera, pralki, pizzy na telefon i pewnie gier wideo. Albo wszystkie te rzeczy byłyby zupełnie inne. Przypadek, że to akurat Newton? Nie.

ZOSTAŃ NEWTONEM, BĄDŹ SPOŁECZNY

Newton ze swojej strony zrobił wszystko, co mógł, żeby znaleźć się tam, gdzie był. Przede wszystkim, to doskonale wpisał się w środowisko naukowe współczesnej mu Europy. Mówiąc w skrócie – znał, kogo trzeba. Nie zaczął w trakcie epidemii. Poświęcił temu całe swoje życie. Całkiem możliwe, że łącznie z osobistym. Znalazł ludzi, którzy przyklasnęli jego spostrzeżeniom. Nie do końca szukał fanów. Przede wszystkim nauczył się z nimi rozmawiać. Tak naprawdę płynął z prądem. Dużo więcej czasu i energii poświęcał nie mechanice, tylko Bogu. W przerwach od poszukiwaniu kamienia filozoficznego. Absurd? W osiemnastym wieku zainteresowania tyleż racjonalne, ile popularne.

Przy okazji, przyrodoznawstwo miało do dyspozycji właściwie tylko teorię Galileusza, która nie odpowiadała na wiele pytań, które stawiały ówczesne obserwacje. I też niebezpiecznie się z tą teorią nie zgadzały. Paradoksy były normą. I naukowcom coraz ciężej było opowiadać sensowne bajki na temat tego, że wszystko trzyma się kupy. Rozwijała się matematyka. Pojawiały się pomysły, żeby nauka była użyteczna. A za takimi pomysłami zazwyczaj idą pieniądze.

I Newton odnalazł się w tym wszystkim. Napisał “Principia” w sposób akceptowalny przez całe pokolenie ludzi nauki. I oni wypchnęli go na firmament. Bo była okazja pozbyć się szwankującego już Galileusza.

To, co zrobił Newton, nie jest byle czym. Wymaga wiedzy i umiejętności przeskakiwania problemów. Zdobycia wykształcenia i umiejętności zrobienia czegoś z tym wykształceniem. To wcale nie jest popularna umiejętność.

I równie ważne są pomyłki. Sukces Newtona w dziedzinie optyki, mógłby nie zaistnieć, gdyby nie wcześniejsze błędy Bacona. Sam Newton, poruszając się z prądem nauki, mnóstwo energii poświęcił na poszukiwanie sposobu produkcji złota. Czyli wcześniej wspomnianego kamienia filozoficznego. Ale ostatecznie dał nam mechanikę. Nie samodzielnie i nie w zamknięciu. I nie on, ile ówcześni naukowcy.

Był nowatorem, niemniej poruszał się po terytorium, które dobrze poznał. W sposób, który był zrozumiały dla jego otoczenia intelektualnego. Gdyby tego nie potrafił, nie zostałby dopuszczony do głosu, choćby miał słuszne intuicje. Nie głosił prawd objawionych o płaskiej ziemi w czasach, kiedy latamy samolotami. Robił wszystko, żeby nie być w izolacji. I tylko dlatego świat naukowy właśnie jemu pozwolił być swoją gwiazdą.

NASZE NOWE WSPANIAŁE PERSPEKTYWY

My mamy inny świat. Ale i inne bariery. Informacje są bardziej dostępne. Teoretycznie, każdy z nas może być Newtonem. Świat nauki jest bardzo blisko. Ale my musimy efektywniej łączyć kropki, niż robił to Newton. Musimy dokonywać większego wysiłku, żeby oceniać, które informacje są przydatne, a które nie. Które autorytety są autorytetami, a które nimi nie są. Już nie obserwujemy kosmosu z Ziemi. Już tam byliśmy. I jesteśmy. Potrzebujemy matmy, bo żyjemy w matematycznie opisanym świecie. Bez matmy byś mnie nie usłyszał. Dlatego musisz ją znać. A później dowiedzieć się, że są jeszcze zjawiska, które się matmie wymykają. I przeskoczyć ten problem. Z matmą, a może właśnie bez matmy. Nagroda jest dla tego, kto wyartykułuje, co z tym teraz zrobimy.

KONIEC

CO CZYTAĆ, GDZIE BYWAĆ:

  • THOMAS KUHN “STRUKTURA REWOLUCJI NAUKOWEJ”
  • KARL POPPER “LOGIKA ODKRYCIA NAUKOWEGO” – dla zaniepokojonych pomysłem paradygmatu naukowego Kuhna
  • LUDWIK FLECK “POWSTANIE I ROZWÓJ FAKTU NAUKOWEGO. WPROWADZENIE DO NAUKI O STYLU MYŚLOWYM” – jeśli spodobał Ci się Kuhn i chciałbyś sięgnąć do polskiego źródła, na które Kuhn się powołuje; ważne wada: panicznie blisko relatywizmu;
  • You Tube – kanał Copernicus Center for Interdisciplinary Studies (teleport)
  • WIKIPEDIA (wikipedia.org)- szczególnie linki w dole artykułów
  • WOJCIECH SADY “SPÓR O RACJONALNOŚĆ NAUKOWĄ” – mega rzetelne, można traktować jak podręcznik i czytliwe, jak na gatunek (bonus wynikający z przeczytania więcej Sadego – można śmiało udawać, że się zna na wyrywki Poppera, Flecka i Kuhna)
  • ANDRZEJ KAJETAN WRÓBLEWSKI “HISTORIA FIZYKI” – potężny kloc, ale jak się nie lubi fizyki, albo ma się gdzieś jej historię, to można traktować jak encyklopedię

WYŚLIJ W ŚWIAT

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.